Relację z tego ślubu zapowiadaliśmy już na naszym blogu jakiś czas temu, pora więc dotrzymać obietnicy i wstawić kilka… kilkadziesiąt… taaaa pewnie w konsekwencji kilkaset (sic!) fotosów z tego wiekopomnego wydarzenia. Tylko które wybrać? No bo przyznać trzeba, że Zającowy ślub był jednym z tych, na których zdjęcia niejako „robią się same” . Sami zresztą zobaczycie, że na każdym jest mnóstwo emocji wszelkiej maści, a Kuba to chyba najbardziej roześmiany Pan Młody jakiego kiedykolwiek poznaliśmy! A nie da się zaprzeczyć , że troszkę już ich poznaliśmy… :) [na stronie: może wśród tajemniczych podczytywaczy znajdzie się jakiś rzezimieszek, który chciałby się z Kubą zmierzyć na uśmiechy? Hę? :)].
Enyłej, chyba wiem dlaczego Kuba wielkim szczęśliwcem był – okazało się, że były to jego… urodziny! Był więc urodzinowy tort o kształtnym kształcie ;), były życzenia, a Ewka była chyba najcudowniejszym „prezentem” jaki mógł sobie wymarzyć. Żeby nie było jednak za słodko, a życie miało smaczek… jak w każdej bajce musi się znaleźć kilka przeszkadzajek, czyli pikantnych historii, które chcą całe to szczęście obrócić w niwecz!
Po pierwsze remont kościoła, poprzez który ślub odbywał się nietypowo, bo na samym ołtarzu częstochowskiej archikatedry, dzięki czemu goście mieli okazję zasiąść w kanonickich stallach (ha!).
Po drugie podróż na przyjęcie Para Młoda odbyła wozem z nietypowym zaprzęgiem w postaci kilku silnych i przystojnych facetów w garniturach, po tym jak ślubny fiacik odmówił posłuszeństwa :) Na całe szczęście dla Zająców i ich dzielnych przyjaciół – przyjęcie weselne odbywało się niedaleko kościoła, było więc bardzo zabawnie i znowu nietypowo.
Po trzecie, pierwszy taniec . Tu pokazali swój hart ducha – nawet niespodziewany brak ulubionego kawałka Raphaela Saadiq, nie wytrącił ich z równowagi i w ogóle nie dali po sobie tego poznać! Było za to zabawnie, beztrosko, optymistycznie i bardzo gorąco mimo niskiej temperatury powietrza na zewnątrz! :)
Puchacz i Zając to kolejni znajomi Ani i Maćka, którzy z pełną troską i wiernym oddaniem dbają abyśmy mieli co do garnka włożyć. ;) Całą czwórkę i wszystkich obecnych na weselu gości serdecznie pozdrawiamy, a Wam drodzy podglądacze :) gratulujemy, że przebrnęliście przez ten dłuuuuugaśny tekst, życzymy powodzenia w oglądaniu jeszcze większej ilości zdjęć i namawiamy do pozostawiania śladu waszej cierpliwości na dole posta ;) Zapraszamy też na naszego facebookowego fanpejdża, a relację z leśnej fotobudki i z puchaczowo-zającowego pleneru opublikujemy (żeby nie przesadzić) soon!
PS. Ah! No i wszystkiego naj dla Wszystkich kobietek, małych i dużych oczywiście!;)


































































































































































