Wszystko zaczęło się od jednego telefonu z Warszawy. Potem minęło trochę czasu, drugi telefon, trzeci, dziesiąty. Nasza znajomość i zażyłość zaczęła powoli kiełkować, a przecież nie było jeszcze TEGO dnia. I w końcu nadszedł. Nie powiem, były ciężkie chwile, upał, deszcz, ale nic to! My jesteśmy kreatywny team i chyba daliśmy radę? ;) A to dopiero „krótka” zajawka ślubno-glamurno-warszawsko-fabryczna, taki mały przedsmak niesamowitej przygody pod tytułem Kasia i Robert – fotografia ślubna Warszawa :)





























